Samorządowe Przedszkole nr 44 w Krakowie

Grudzień

Wiersz A. Widzowskiej „Dinozaury w przedszkolu”.

Kto był mieszkańcem naszej planety

przed milionami odległych lat?

Białe pudelki? Ach, nie! Niestety.

Do dinozaurów należał świat!

Na Ziemi ludzi wtedy nie było,

rosły widłaki, skrzypy, paprotki,

za każdym krzakiem coś się czaiło

i to nie były przymilne kotki…

Zębate gady, straszne jaszczury

ważyły więcej niż stado słoni,

na łapach miały ostre pazury,

znosiły jaja wielkości dłoni.

Choć brachiozaury jadły rośliny

gęsto rosnące na kontynentach,

tyranozaury z groźnej rodziny

w mig pożerały mniejsze zwierzęta.

Dziś te potwory brykają z nami.

Jak to możliwe? Skąd się tu wzięły?

Mamy rytmikę z dinozaurami?

Choć meteoryt spadł, nie zginęły?

Spójrz, sejsmozaury tańczą walczyka,

a dinuś z jaja wnet się wykluje,

mały diplodok koziołki fika…

Co? Uwierzyłeś? Przecież żartuję!

Wszyscy się dziwnie poprzebierali,

bo dziś w przedszkolu jest dinobalik.

 


 

Wiersz A. Widzowskiej  „Szczypawka”

Czy wiesz, że zima jest jak szczypawka?

Myk! Za kołnierzyk, hop! Do rękawka.

Ugryzie w nochal, poszczypie w uszko,

buzie przyprószy śnieżną poduszką.

Maluje wszystkim piękne rumieńce,

na sankach jeździ w białej sukience,

wciąż lepi śnieżki, grube bałwanki,

kotom na wąsach wiesza firanki.

Zima zaprasza wszystkich na łyżwy:

dzieci, dorosłych, mopsy i wyżły,

a gdy przychodzi pora na narty,

szusują z góry pudle i charty!

W zimie królują kulig i sanki,

orły na śniegu, w zaspach hulanki,

ale nim serca ogrzeją święta,

ubierz się ciepło i zapamiętaj:

kurtka i szalik,

dwie rękawiczki,

grube skarpety,sweter nordycki,

buty z kożuszkiem,

z polaru czapka

i nie uszczypnie zima szczypawka!

 


 

Wiersz P. Beręsiewicza „Podwórkowa olimpiada”

Tłum, emocje, gwar nie lada,

podwórkowa olimpiada!

Już zaczęta, już otwarta.

Obok narty sunie narta,

miny srogie i zacięte,

skręt za skrętem, skręt za skrętem!

A na dole? Patrzmy! Rety!

To na łyżwach piruety

kręci Zuzia z naszej klasy!

Wygibasy! Zakrętasy!

W głowie aż się widzom kręci!

Piotrek z Markiem, uśmiechnięci,

hokejowe niosą kije,

kto tu komu gola wbije?

Ale co to? Niespodzianka!

Pędzą z górki sanki Janka!

Za sankami mknie bałwanek.

Czyżby to właściciel sanek?

Zima głośno bije brawo,

zaraz wręczy z wielką wprawą

mnie, Stasiowi i Oleńce

olimpijskie dwa rumieńce.